Bariery w głowie

Ten wpis powstał na specjalną prośbę mojego syna, który zobaczył, że jednego dnia prowadziłam osobę niewidomą, a następnego dnia w tej samej sytuacji nikt jej nie pomagał:

  • Mamo, a czemu nie pomagasz dziś tej pani?
  • Ponieważ ta pani szła przede mną, a ja jej nie widziałam wśród tylu osób.
  • A czemu nikt inny jej nie pomaga?
  • Myślę, że ludzie nie wiedzą jak albo po prostu boją się zapytać.
  • To czemu im nie powiesz?
  • Bo nie pytają.
  • Musisz im powiedzieć! Musisz wszystkim powiedzieć, jak się pomaga osobie niewidomej*!

* Młody naprawdę używa określenia „osoba niewidoma”! Mówi też „osoba niepełnosprawna”, wie do czego służą koperty na parkingu, wypukłości na krawędzi ulicy czy niebieskie guziki w autobusie, a nawet jak się rozkłada podjazd dla wózka w autobusie. Wie, że niepełnosprawnym można być od urodzenia albo stać się nim w wyniku choroby lub wypadku.

Dziś jest kolejny dzień publikacji wpisów w projekcie „Przygody z książką”, dlatego spełnię prośbę mojego syna pokazując Wam 2 książki. I 3 filmy 🙂

logo projektu z napisem przygody z książką oraz przedstawiające sowę czytającą książkę

Wrocław reklamuje się jako „Miasto bez barier”. Faktycznie, przez pierwsze dwa miesiące życia we Wrocławiu zobaczyłam na ulicy więcej osób z widoczną niepełnosprawnością (głównie na wózkach) niż przez 8 lat mieszkania w Warszawie. W tym roku wymieniono szerokie pasy nawierzchni wokół Rynku, żeby wózki mogły spokojnie jeździć dookoła (tzw. szpilkostrada).

Nie chodzi jednak tylko o bariery architektoniczne, ale także o te w naszych głowach. Jak je pokonać?

Trzeba zacząć od edukacji. Rok temu, gdy jedno z dzieci z naszego przedszkola szło do szkoły, jego mama przyniosła książeczki dla dzieci opowiadające historię pewnej klasy, której przyśnił się ten sam sen. Wszyscy obudzili się na tajemniczej wyspie Marabu (to już 3. wydanie!). Wśród dzieci zdrowych znajdują się dzieci niewidome, niesłyszące, poruszające się na wózku inwalidzkim, z celiakią… Szukając skarbu natrafiają na liczne przeszkody stawiane na ich drodze przez złego Czarownika Siedmiu Mórz, który zachłannie broni do niego dostępu. Jednak dzięki temu, że część dzieci posiada określone dysfunkcje, lepiej radzą sobie w niektórych sytuacjach niż w pełni sprawni koledzy. Przejście ciemną jaskinią nie jest problemem dla niewidomej dziewczynki, usypiające bułeczki nie działają na dziewczynkę z celiakią, a chłopiec poruszający się na wózku jest doskonałym pływakiem. Współpracując dzieci radzą sobie doskonale i zwycięsko wychodzą z przygody. Książka jest idealna do uczenia przedszkolaków (i ich rodziców) o edukacji włączającej.

Edukować można też dorosłych. Po raz kolejny polecam Wam „Szczególne rodzicielstwo” – poradnik dla rodziców dzieci z niepełnosprawnościami. Pod linkiem znajdziecie moją historię związaną z tą książką. Warto ją przeczytać choćby po to, żeby wiedzieć, jakie problemy mają rodzice chorych dzieci.

Nie bójmy się zapytać, czy ktoś potrzebuje naszej pomocy! To naprawdę nic trudnego. Obejrzyjcie ten film. Jeżeli nie macie 5 minut czasu, przesuńcie sobie od razu na 3.20:

Osoby niewidome mogą poruszać się samodzielnie po mieście, zdobywać wykształcenie (znam jedną dziewczynę niewidomą od 5 r.ż., która skończyła prawo), robić makijaż…

… a nawet prowadzić samochód!

Polecam kanał Tommy’ego, z całą pewnością przełamie wiele barier. W końcu jest niewidomym youtuberem!

14 thoughts on “Bariery w głowie

  1. Bardzo cenny post i bardzo rezolutny mały chłopiec, który zainicjowal jego powstanie! Książka dla dzieci fantastyczna, to niesamowite jak pewne braki są rekompensowane przez inne rzeczy i odkrycie, że ktoś z dysfunkcją może umieć coś lepiej niż pełnosprawna osoba jest bardzo ożywcze. Muszę koniecznie zapisać sobie ten tytuł, taka tolerancja i taki brak barier do mnie przemawia i jestem jak najbardziej na tak!

    • Nie wiem czy ta książka jest dostępna gdziekolwiek, a już w szczególności poza Dolnym Śląskiem. Na pewno jest na nią zapotrzebowanie, skoro my mamy już 3. wydanie, i to sprzed kilku lat.

  2. Cenny wpis! w naszym małym miasteczku jest jeden niewidomy chłopak (świetnie sobie radzi) dziei któremu zaczęły się nasze rozmowy z Tymkiem na temat niepełnosprawności. Doszła też bajka o Reksiu, który znalazł niewidomemu psa przewodnika i tak powoli oswajamy temat. Ksiażeczka z całą pewnościa nam się przyda:)

    • We Wrocławiu niepełnosprawni są dość aktywni, więc można powiedzieć (choć nie chciałabym, żeby to źle zabrzmiało), że Młody jest z nimi oswojony i jak każde dziecko traktuje niepełnosprawnych naturalnie, co najwyżej zadając standardowe pytanie „a czemu” w ich obecności. Choć dla dorosłych jest to krępujące, większość niepełnosprawnych woli, żeby mówić dzieciom wprost i traktować to jak normalny temat, a nie uciszać dziecko, bo „pani usłyszy”.

    • A jednak! Wczoraj znowu spotkaliśmy tą panią, Młody rwał się, żeby sam mógł jej pomóc, ale no cóż… jest po prostu za niski i zbyt energiczny. Ale szedł przed nami z dumą i bananem na paszczy 😀

  3. Pingback: Przygody z książką 3 / Blogi w projekcie | Dzika Jabłoń

  4. Pingback: Podsumowanie / Przygody z książką 3 | Dzika Jabłoń

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *