Bitewniaki i dzieciaki

Kiedy poznałam mojego przyszłego męża był Mistrzem Gry. Później nie miał już czasu 😀 Jego koledzy skarżyli się, że przeze mnie ciągle porywają księżniczki… A później pojawił się Szczypior i nowy rodzaj narracji:

„Coweekendowy raport bitewny:
Młody wojownik zakonu Pożeraczy Chrupek wykonał kolejny raz rzuty na umiejki:
– Samodzielne siadanie
– Przesuwanie przeszkód (wymaga testu siły)
– Wspinaczka na meble
– Atak z zaskoczenia (potoczna nazwa akuku)
O dziwo rzuty na skazy chaosu tym razem nie sprowadziły nowych ciekawych mutacji. No może poza tym, że mistrz gry ma rozwalone oba łokcie i oba bicepsy.
Do usłyszenia i niech Imperator ma was w opiece.”

Kiedyś próbowałam zagrać z nim w jakiegoś bitewniaka, ale zupełnie mnie nie wciągnęło. Za to Szczypior nie tylko uwielbia bawić się  figurkami taty, lecz także budować własne pojazdy z klocków (czołgi, maszyny kroczące…). Ich połączenie daje całkiem niezły efekt:

Jako zapaleni fani bitewniaków od czasu do czasu ciągną mnie do swojego ulubionego sklepu z figurkami. Dziś byliśmy na wielkim otwarciu po przeprowadzce. Nie dość, że jest jakieś 4 razy więcej miejsca i 10 razy więcej światła, to jeszcze na dodatek w czasie, gdy tatusiowie prowadzą do boju orków i krasnoludy, dzieci mogą testować planszówki, a mamuśki – maszyny do szycia i hafciarki 😀 No i oczywiście jest też kawiarnia. Dla każdego coś miłego 😀

6 thoughts on “Bitewniaki i dzieciaki

  1. Nasza córa dopiero wchodzi w etap zainteresowania grami planszowymi itp. Już widzę, co nas czeka w kolejnych latach… Ostatnio graliśmy w karty i upierała się, że będzie „grać” z nami… 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *