Najlepszy prezent dla dziecka

Niezależnie od tego, w jakim wieku jest dziecko, ani kto jest obdarowującym, istnieje jeden, absolutnie najlepszy prezent dla dziecka – wspólnie spędzony czas.

Co wspominam z dzieciństwa? Jak opowiadam o swoich ósmych urodzinach? „Ej, wiecie, co dostałam na ósme urodziny? Łyżwy!” Czy może raczej: „ej, wiecie co? Jak miałam osiem lat, to mój tata miał nogę w gipsie, a ja miałam najpierw gronkowca, a potem jeszcze jakieś inne świństwo w gardle, więc siedzieliśmy razem w domu przez cały miesiąc. W urodziny zabrał mnie na staw sąsiadów i uczył jeździć na łyżwach!”

Jakiś rok temu byłam w centrum handlowym między półkami z klockami. Była tam też 4-5 letnia dziewczynka ze swoją mamą. Bardzo chciała dostać nowy zestaw klocków. Ich rozmowa bardzo mnie uderzyła:

– Po co ci kolejne klocki i tak się nimi nie bawisz.

– Bo ty nie chcesz się ze mną bawić.

– Dobra, które chcesz?

Co będzie wspominała ta mała, jak dorośnie? Że miała 15 wypasionych zestawów klocków? Czy że miała wszystko, co tylko chciała? Lepiej, żeby nie pamiętała, że sama się nimi bawiła czy lepiej, żeby pamiętała i sama poświęcała dzieciom czas, zamiast kupować sobie spokój?

Ani ja, ani mój mąż, nie pamiętamy, żeby rodzice nam czytali. Pamiętam za to doskonale, jak leżeliśmy z moim młodszym bratem na tapczanie, a tata do mikrofonu czytał „Wojownicze żółwie ninja”. Później puszczał nam te nagrania do snu. Szczypior dostał od niego radyjko na karty sd, na które nagrywamy mu audiobooki. „Dzieci z Bullerbyn” zna już niemal na pamięć, a włącza je sobie, jak już skończymy wspólne czytanie. Mimo że wczoraj słyszałam: „Nie zasnę, jak mi nie poczytasz”, to jestem bardzo ciekawa, co będzie wspominał – nasze codzienne, wspólne czytanie czy radyjko? Na wyjazd zabiera zawsze 3 rzeczy: radio, książkę i ukochanego krecika, którego dostał, jak miał 4 miesiące.

Powiecie: „dobra dobra, to rodzice, a miało być niezależnie od obdarowującego”. Koleżanka opowiadała mi kiedyś, że z okazji chrzcin jej córki, chrzestny jej męża powiedział, że w prezencie z tej okazji zabierze ich w góry w maju (chrzciny były w grudniu). Była sceptycznie nastawiona i uważała to za dziwaczny pomysł w kategorii wykrętów, na co to komu. W maju faktycznie pojechali razem w góry i była zachwycona – dziecko pierwszy raz widziało góry, pooddychało świeżym powietrzem, spędzili czas wspólnie i wrócili wypoczęci, o co niełatwo przy małym dziecku. Później będą jej pokazywać na zdjęciach, jaki nietypowy prezent dostała i zobaczy roześmianą rodzinę gdzieś na hali wśród owiec 😉

Dobrym zwyczajem jest zapytać rodziców, jaki prezent dać dziecku. Rok temu (pisałam o tym tutaj) poprosiłam teściów o roczny bilet wstępu do ZOO dla Szczypiora. Taka karta kosztuje 80 zł, a daje nielimitowaną ilość wejść do ZOO przez 12 miesięcy od aktywacji karty (wejście jednorazowe dla dziecka – 35 zł). Dziadkowie pomysł uznali za ciekawy acz dziwny, więc oprócz tego dostał też coś materialnego, czego już żadne z nas nie pamięta, ze Szczypiorem na czele (!!). Za to tych kilku wypadów do ZOO nie da się zapomnieć, Szczypior ma swoje ukochane zwierzęta, które odwiedza za każdym razem, bacznie śledzi nowo narodzonych mieszkańców i jeszcze podczas wizyty pyta, kiedy będziemy następnym razem.

* jeżeli macie ochotę podejrzeć ZOO, zerknijcie na kanał ZOO na YT „ZOO od kuchni”

Na parzyste urodziny Szczypiora jeździmy do Brennej. Gdy miał 4 lata, zwiedzaliśmy Chlebową Chatę. To zadziwiające, ale gdy byliśmy tam 2 tygodnie temu, pamiętał rozkład sal, niektóre fakty o pszczołach, jak się robi podpłomyki czy że wtedy zwiedzaliśmy w innej kolejności.

Zapytana o hobby zawsze mówię, że kolekcjonuję wspomnienia. Mój mąż śmieje się ze mnie, że karmię Alzheimera. W zeszłym roku postanowiłam wywołać zdjęcia od urodzenia Szczypiora do oczekiwania na Rzodkiewka (wybór zdjęć kończy się 2 tygodnie przed porodem). Fotoksiążka, którą wybrałam, ma pojemność max 160 stron. Zapełniłam wszystkie, dość mocno okrajając. Mam nadzieję, że będzie to dobre źródło wspomnień tak dla niego, jak i dla mnie, nie tylko wtedy, gdy dopadnie mnie demencja. Najlepszym dowodem i nagrodą dla moich starań jest hasło: „zrób zdjęcie!”

Co jeszcze można dać w prezencie tego typu? Wspólne wyjście do kina, muzeum, na plac zabaw, festyn czy festiwal, wycieczka rowerowa, jezioro, cokolwiek organizowanego dla dzieci – byle wspólnie. I róbcie dużo zdjęć 😉

Jaki Twoim zdaniem jest najlepszy prezent dla dziecka?

ps A tą parę łyżew mam do dziś :p

6 thoughts on “Najlepszy prezent dla dziecka

  1. Podpisuję się pod Twoim tekstem. Czas – to najważniejsze. Wyjazd do zoo to najlepszy prezent i dla naszego Smyka. Co prawda nasze zoo jest malutkie, ale ma tę zaletę, że jest za darmo. Sama przymierzam się przy kolejnym pytaniu o prezent dla Tygrysa poprosić chociażby o bilet na basen.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *