Smok i smog

Pierwsza cegła w życiu Szczypiora liczy nieco ponad 700 stron i zakochał się w niej od mniej więcej trzeciego wejrzenia. Dlaczego? Bo smoki. A raczej Smok. Wawelski.

Smok Wawelski mieszka w Krakowie, każde dziecko to wie. Kiedyś, setki lat temu, Smok Wawelski był strasznym potworem, siał spustoszenie w Krakowie i wokół grodu. Nie mógł jednak pozostać  bezkarny i jak na baśń przystało został pokonany przez sprytnego szewca Skubę, który podrzucił mu barana wypchanego siarką i smołą. Wątpliwej jakości śniadanie spowodowało straszną niestrawność, piekielną wręcz zgagę, którą Smok próbował ugasić wodą z Wisły. Wypił jej jednak tak dużo, że pękł!

„Ilustrowane baśnie polskie” wyd. Damidos ilustracje: Aleksander Karcz

„Przygody Baltazara Gąbki. Trylogia”

Ponad 1000 lat później, mała Ania, najmłodsza z trójki rodzeństwa, poprosiła tatę, żeby opowiedział jej bajkę. Tylko żeby nie była straszna! Tata, Stanisław Pagaczewski, zaproponował bajkę o dobrym Smoku Wawelskim, który bynajmniej nie pękł, lecz… wyzdrowiał! Długa choroba spowodowała, że Smok zmienił się nie do poznania – przestał jeść mięso (choć sam mówi o sobie, że jest „Smokiem Przepadającym za Gęsiną”), ludzie go polubili, zaczął ubierać się jak człowiek, nauczył się ludzkiej mowy i zaprzyjaźnił się z Księciem Krakiem. Dzień zaczynał od picia mleka (i nie ma się co dziwić, bo mleko pomaga na zgagę 😉 ). Był wielkim wynalazcą, który uwielbiał podróżować oraz pisać i czytać książki.

„Porwanie Baltazara Gąbki”

Jak przez mgłę pamiętam z wczesnego dzieciństwa serial animowany „Porwanie Baltazara Gąbki”. Jednakże nie da się zapomnieć Bartoliniego Bartłomieja, herbu Zielona Pietruszka! No właśnie, a w naszej książce herb Bartoliniego to  Dwa Widelce i Udziec Barani. Dlaczego? Otóż w 1965 r., kiedy książka była publikowana po raz pierwszy, w sklepach nie było mięsa i nie można było rozprzestrzeniać żadnych informacji na temat mięsa. Pod dostatkiem, a nawet do przesytu, było marchewek i pietruszek, zatem cenzor nakazał zmienić herb na jarzynę.

Okazuje się, że także Pan Mżawka zawdzięcza swe imię krakowskiemu cenzorowi, któremu nie spodobało się pierwotne imię „Moczarek”, nadane szpiegowi przez Stanisława Pagaczewskiego od rośliny akwariowej. W 1964 r. Ministrem Spraw Wewnętrznych został mianowany gen. Moczar, więc możecie sobie wyobrazić reakcję cenzora. Tego jednak już  w naszym wydaniu nie zmieniono i szpieg pozostał Mżawką.

Skąd to wszystko wiem? Z wczorajszego reportażu w radiowej Trójce, który możecie odsłuchać tutaj:

Tytuł reportażu: „Stanisław Pagaczewski – pisarz z Krainy Deszczowców”
Autorka reportażu: Ewelina Karpacz-Oboładze
Data emisji:
24.04.2017
Godzina emisji: 18.15

Szczypior po odsłuchaniu reportażu był niezadowolony, że tak mało fragmentów książki zostało odtworzone. Matka ogarnęła jednak temat i podzieli się z Wami informacją, że możecie odsłuchać – z dziećmi lub bez 😉 – „Przygody Baltazara Gąbki” w archiwum radiowej Jedynki.

„Misja Profesora Gąbki”

Drugą część Trylogii stanowi „Misja Profesora Gąbki”, opowiadająca o tym, jak Profesor wraz ze Smokiem i Bartolinim wyruszyli w podróż w poszukiwaniu Krainy Mypingów. Od lat Mypingi przybywały do Grodu Kraka, pożerając wszystko na swojej drodze. Gdy wdarły się do jednego z domów i zrzucając lampę naftową spowodowały pożar na Kleparzu, Krak poprosił przyjaciół o odnalezienie ich ojczyzny i poznanie przyczyn corocznych migracji. Największy Deszczowiec skorzystał z nieobecności w Grodzie swojego największego wroga i zbiegł z więzienia. Jego celem, poza odzyskaniem władzy w Krainie Deszczowców, była oczywiście zemsta na Smoku.

Jako wojujący ekolog nie byłabym sobą, jakbym nie wspomniała o fantastycznym pomyśle tankowania samochodu wodą. I to w latach 60. XX w.! Poczekajcie jednak, aż dojdę do tomu III…

„Gąbka i latające talerze”

Trzecia część, „Gąbka i latające talerze” zaczyna się w przeddzień 1 kwietnia… 1978 r.! Sugeruje to oczywiście primaaprilisowy żart autora, jednakże nim nie jest. Książę Krak, Smok, Gąbka i Bartolini wybrali się w Góry Dalekiego Południa, aby spotkać się ze Śpiącymi Rycerzami, jednakże sami zasnęli i obudzili się… 1200 lat później! Wyobraźcie sobie zdumienie turystów, którzy wyciągnęli ich z dziury pod Giewontem! Trzecia część zdecydowanie różni się od dwóch pozostałych, pojawiają się piraci-gangsterzy i tytułowe latające talerze, a także smog.

Badając przyczynę zaśnięcia w jaskini pod Giewontem Baltazar Gąbka wysnuł teorię, że uśpił ich gaz, który dziennikarze nazwali od jego imienia baltazaronem. Niestety, w wyniku badań okazało się, że środowisko znacznie zmieniło się w czasie ich „drzemki” i gaz stracił właściwości przedłużające życie. Jednakże w połączeniu z benzyną tworzy związek usuwający szkodliwe działanie spalin samochodowych 😀 Po kilku miesiącach pobytu w Krakowie w 1978 r. nasi bohaterowie obudzili się z bólem głowy i zaburzeniami widzenia. A nie, to nie ich oczy, lecz jakaś dziwna, szara smuga zasłaniająca wszystko… Smog! Smok postawił sobie za punkt honoru przegonić go z miasta. Oczywiście mu się udało i po raz pierwszy można było zobaczyć z Krakowa Tatry 🙂

„Przygody Baltazara Gąbki. Trylogia”

autor: Stanisław Pagaczewski

ilustracje: Alfred Ledwig

Wydawnictwo Literackie 2014

Biorąc pod uwagę to, co się działo ostatniej zimy i wszystkie kłótnie o to czy smog istnieje, czy nie, a także wciąż spadającą ilość czytelników w naszym kraju, polecam wszystkim lekturę książki. Dla leniwych – wystarczy ostatnia część, ze szczególnym uwzględnieniem daty napisania – 1977 r. Bo smog to nie jest, niestety, fikcja literacka!

to my, 09.01.2017

4 thoughts on “Smok i smog

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *