porcelanowy królik stoi obok pomarańczowych kwiatów

Zajączek wielkanocny

Szukaliście kiedyś zająca? Ja tak, bo jestem z Wielkopolski. Mój mąż nie, bo jest z Mazowsza (biedne dziecko…). I tu powstaje problem: jak wytłumaczyć Szczypiorowi, dlaczego do jednych dziadków przychodzi zając, a do drugich nie?

Nie wystarczy powiedzieć, że dziadkowie w Warszawie nie mają ogrodu, a zające po blokach nie kicają 😀 Na dodatek w mężowskiej pracy organizowany jest Egg Hunting, czyli impreza rodzinna polegająca na poszukiwaniu ukrytych słodyczy. Szczypior, jako wytrawny zawodnik od pieluchy buszujący u dziadków pod krzakami (i na drzewach, żeby nie było zbyt łatwo), w tym roku już po raz trzeci „polował na jajko”, choć tłumaczenie nazwy tego anglosaskiego zwyczaju nie oddaje w pełni jego zdolności – podczas gdy inne dzieci znajdowały małe czekoladowe jajeczka, on wyzbierał… czekoladowe figurki zwierzątek… w sumie 3 koszyki…

Ostatecznie stanęło na tym, że w Wielkopolsce i we Wrocławiu zajączki przynoszą słodycze i drobne upominki, ponieważ zajączek tak się rozpędza w Niemczech, że jeszcze do nas dobiegnie. Do Warszawy już nie, bo za daleko 😀

Dlaczego w Niemczech? Bo to niemiecki zwyczaj! I to właściwie jedyna pewna informacja na temat korzeni tej tradycji. Przeszukałam internet, żeby napisać Wam o niej coś więcej, ale nikt nic nie wie 🙂 Najbardziej przemawia do mnie informacja, że badacze z Centrum Dziecięcej Literatury i Kultury Uniwersytetu Floryda doszli do wniosku, że wielkanocny zając po raz pierwszy pojawił się w przedchrześcijańskich Niemczech.

„W tamtych czasach ludzie oddawali cześć kilku bogom i boginiom. Jedną z nich była bogini wiosny i płodności, Eoster, którą symbolizował królik, zwierzę o wysokim wskaźniku reprodukcji. Od jej imienia wywodzi się angielska nazwa Wielkiej Nocy (Easter).(…) W 1680 roku powstała pierwsza historia o zającu składającym świąteczne jaja, które zostały ukryte w ogrodzie. Bajka pojawiła się w Stanach Zjednoczonych w XVIII wieku, kiedy to niemieccy emigranci zasiedlili Pensylwanię (…).” Aleksandra Sobocińska, „Co zając ma wspólnego z Wielkanocą”, portal odkrywcy.pl [źródło]

Miłośnicy „Dzieci z Bullerbyn” z pewnością pamiętają, że w Wielką Sobotę, podczas gdy dorośli udali się na przyjęcie do Pastora z Wielkiej Wsi, dzieci urządziły sobie przyjęcie, podczas którego malowały pisanki, urządziły konkurs w jedzeniu jaj oraz poszukiwały jaj wielkanocnych z cukierkami w środku, schowanych przez mamę Lisy, Lassego i Bossego.

Od kilku lat zwyczaj szukania zająca rozprzestrzenia się po całej Polsce. Czy jako dzieci szukaliście zajączka albo jajek? W jakim regionie? A może macie inny pomysł na wytłumaczenie, dlaczego do jednych dziadków przychodzi zając, a do drugich nie? Jestem strasznie ciekawa, co wymyślicie 🙂

ps zdjęcie tytułowe w domenie publicznej

One thought on “Zajączek wielkanocny

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *